Jesteśmy niczym płynący w dół strumień. Wybieramy różne drogi, czasem dzielimy się by następnie się spotkać, czasem się gwałtownie ścieramy. Nigdy jednak nie zapominajmy, że jesteśmy jednym strumieniem, jednym narodem, połączonym wspólnym losem na najświętszej i najpiękniejszej pruskiej ziemi, na której mamy zaszczyt mieszkać i zakorzenieniem w bałtyckich korzeniach naszego narodu.
Kto uznał tą ziemię za swą ojczyznę, jest Prusem, niezależnie skąd przybyli tu jego przodkowie. Mówimy po polsku, niemiecku, rosyjsku czy litewsku. Jednak naszą ojczyzną nie jest Polska, Niemcy, Rosja czy Litwa, ale Prusy i nic ponad nie.
W erze dwudziestowiecznych nacjonalizmów znaleźliśmy się między młotem a kowadłem. Nasz kraj stał się obiektem walki Polski i Niemiec, a tzw. Mazurzy i Warmiacy mówiący o sobie "nie jesteśmy Niemcami, nie jesteśmy Polakami, jesteśmy Prusami" byli obu stronom nie na rękę. W czasie wojny autochtoni ginęli w niemieckich obozach, potem z rąk Polaków i Rosjan. Po wojnie ci którzy nie zostali wypędzeni, byli szykanowani - uznani hurtem za Niemców i oskarżani o wszelkie możliwe sabotaże. Jednocześnie propaganda głosiła teorię "odwieczną polskości Warmii i Mazur" - nowego łupu wojennego. Powstał wielki i spójny system filozoficzny, który miał uzasadnić czystki etniczne, ludobójstwo, grabież cegieł i linii kolejowych oraz powojenną eksploatację kolonii.
Jeszcze żyją wśród nas autochtoni - Mazurzy i Warmiacy, których rodzice mówili o sobie "jesteśmy Prusami". Wiele musieli wycierpieć by dożyć starości w swojej ojczyźnie. Nie są rozmowni. Jeżeli jednak zamiast prezentować postawę lepiej wiedzących, będziecie umieli przełamać tą barierę, możecie dowiedzieć się wielu rzeczy, rażąco różnych od szkolnej indoktrynacji. Jako Prusowie lub Prusacy określa się też wielu obecnych mieszkańców Prus. Wolą deklarować wierność ziemi która ich wykarmiła i ukształtowała, niż dziedzictwu grabieży i ludobójstwa.